Wirtualna Izba Regionalna Gminy Książ Wielkopolski
Wirtualna Izba Regionalna
Gminy Książ Wielkopolski

Źródła

tryb jasny-ciemny / dark-light mode
Zamknij menu - close

Ludwik Karśnicki - wspomnienie zmarłego, 1890 r.

Ludwik Karśnicki - wspomnienie zmarłego, 1890 r.

Ludwik Karśnicki - wspomnienie zmarłego, 1890 r.

Ludwik Karśnicki - wspomnienie zmarłego, 1890 r.

Źródło: WBC Poznań

Datowanie: 17 czerwca 1890 r.

Opis obiektu:
Wspomnienie pośmiertne Ludwika Karśnickiego, opublikowane w „Kurierze Poznańskim” nr 136 z dnia 17 czerwca 1890 roku, o treści:

Spod Książa (S.N.) dnia 13 czerwca, (śp. Ludwik Fundament Karśnicki).
Około roku 1850 przybył do naszego powiatu śremskiego młody, bo 22 lat liczący obywatel z Ostrzeszowskiej ziemi, Ludwik Fundament Karśnicki herbu Jastrzębiec i objął wieś Mchy, którą niedawno przedtem ojciec jego Józef Karśnicki dla niego był kupił. Ramotki ostrzeszowskie, znane podówczas szeroko i daleko, dzieło dowcipu nieznanego autora, wspomniały o tych Mchach na niekorzyść byłego posła sejmu warszawskiego, pana Józefa Karśnickiego, bo mu zarzucały, jakoby jeszcze mało mając piasków ostrzeszowskich, zapragnął jeszcze pisaków śremskich – i jakoby kupując Mchy sprawę „pokpił”, a najwięcej siebie „okpił”. Widać, że śp. dziedzic Lubczyna wiedział, w jak dobre ręce oddał Mchy, posyłając do nich syna swego dziś świeżo zgasłego śp. Ludwika – bo dzisiaj po latach 40 nikt by tych Mchów nie poznał, bo „owe latające piaski” znajdują się dziś w najpiękniejszej kulturze, tak że okalające ich Mollardy , Kennemanny , powiadają: „Ja, in der Bodenkultur sind wir noch nicht so weit, wie in Emchen!” To też podnosi się serce nasze na widok tych dzisiejszych Mchów, do których śp. Ludwik dokupił jeszcze Chwałków, Kołacin i Brzóstownię (razem około 15 000 morgów) – ale z drugiej strony boleje to serce nasze na widok, że z wszystkich onych polskich majątków, co w promieniu kilku mil otaczały Mchy – nie pozostał ani jeden w ręku polskim, z wyjątkiem tych, które nabył ówczesny dziedzic Mchów śp. Karśnicki.
Tego zacnego, gospodarnego i powszechnie szanowanego obywatela stracił nasz powiat – jak już donosiliście. Umarł on w Karlsbadzie na rękach ukochanej żony – następnie ciało jego, przewiezione do Mchów pochowaliśmy w nocy ze środy na czwartek w podziemiach kościoła w Mchach, wśród blasku pochodni, przy udziale niezmiernego tłumu ludu oczekującego martwych szczątków swego pana i dziedzica, a wczoraj uczestniczyliśmy w nabożeństwie żałobnym, odprawionym w tymże kościele.
Piękny kościół parafialny murowany z wysmukłą wieżycą, wewnątrz bardzo starannie utrzymywany i bardzo gustownie udekorowany, zapełniał się od rana wiernymi. W środku wznosił się katafalk okryty nowym, czarnym suknem, bogatymi zdobny ozdobami, płonący mnóstwem świateł jarzących. Począwszy od godziny 8 wychodziła jedna msza św. po drugiej, aż wreszcie o godzinie 11 blisko 30 kapłanów rozpoczęło wigilie. Mszę św. rekwialną odśpiewał miejscowy proboszcz ksiądz Bolesław Jarosz – a na ambonę wstąpił ksiądz kanonik dr Kantecki z Gniezna, aby w mowie wypowiedzianej z wielką siłą przekonania, wygłosić zasługi zmarłego. Kaznodzieja żałobny dał wyraz uznania jego niezmordowanej pracy na ojczystym zagonie, jego skrzętności i gospodarności, której zawdzięczał tak niezwykłe pomnożenie (bo niemal potrojenie) majątku otrzymanego od ojca, chwalił jego przywiązanie do rodziny i w pięknym ustępie o domu polskim uwydatnił starania jego i jego czcigodnej małżonki około dobrego wychowania dzieci i jego miłości dla ludu polskiego – a na koniec opowiedział jak nieboszczyk w całym życiu swoim kierował się zawsze zasadami katolickimi a czynem wykonywaniem przepisów Kościoła św. budował rodzinę i otoczenie swoje – jako w czasie walki kulturnej dawał dowody szczerego przywiązania do Kościoła. W końcowej apostrofie do czcigodnej wdowy i rodziny zalecał mianowicie jedynakowi synowi, aby idąc śladem zacnego ojca swego, strzegł jak oka w głowie pozostawionej mu znacznej fortuny, aby umiłował te same szczytne ideały, które przyświecały ojcu jego na drogach żywota.
Słowa żałobnego mówcy głębokie zrobiły wrażenie na licznie zebranym obywatelstwie wielkopolskim, wśród którego zauważyłem bardzo wiele młodzieży z dalszej i bliższej okolicy. Po odśpiewaniu żałobnych pieni zstąpiła rodzina i bliżsi znajomi do podziemnego grobowca i tam złożono na trumnie piękne wieńce, pomiędzy którymi odznaczały się wieńce złożone przez cztery córki Zmarłego, panią Henrykową Skarzyńską, Antoniową Taczanowską, Walewską i Twardowską, i ozdobny wieniec ofiarowany przez administrację dóbr mchowskich. Po nabożeństwie przeszło 120 osób pospieszyło złożyć wyrazy współczucia ciężko strapionej rodzinie, którą oby Pan Bóg w smutku tym pocieszyć raczył. [tj]

Sygnatura: ZR-02652